Interpelacja w sprawie wykorzystywania przez pracodawców pracowników legalnie zatrudnionych za granicą

   Szanowny Panie Ministrze! Szanowna Pani Minister! W trakcie spotkań z wyborcami doszły do mojej wiadomości niezwykle bulwersujące fakty łamania prawa, lekceważenia interesów pracowników i obojętności organów państwa, w tym zwłaszcza sądów i prokuratur, a także Państwowej Inspekcji Pracy, wobec masowego naruszania praw pracowników.    Najlepszą ilustracją dla tego zjawiska jest sprawa pana Sławomira Milera, swego czasu pracownika firmy Kiprolex. Otóż owa firma złożyła do Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez p. Milera. Jej zdaniem p. Miler, wówczas jeszcze pracownik tej firmy, przywłaszczył sobie zapłacony w Niemczech podatek od wynagrodzenia uzyskanego podczas pracy na kontrakcie wykonywanym przez firmę Kiprolex.    Zdaniem firmy, Miler sprytnie ominął jej zabezpieczenia i wypłacił ten podatek ze swojego konta, uważając, że ów podatek to część jego wynagrodzenia za pracę. Sąd Rejonowy w Oświęcimiu uznał winę Milera za udowodnioną i skazał go na grzywnę, co Miler przypłacił ciężkim wylewem krwi do mózgu, na skutek czego do dziś pozostaje kaleką. Sprawa w wyniku apelacji wróciła do Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu w celu uzupełnienia postępowania.    Po wielu latach postępowania prokuratura uznała, że dokonania przestępstwa nie było, ponieważ to właśnie Miler był właścicielem zwrotu podatkowego i postępowanie w końcu roku 2005 umorzyła. Sprawa Milera stanowi jedynie ilustrację szerszego zjawiska - wykorzystywania przez pracodawców pracowników legalnie zatrudnionych za granicą, w wyniku czego tracą nie tylko ci ludzie, ale Skarb Państwa.    Niektóre przedsiębiorstwa wysyłające pracowników na budowy do Niemiec w pokrętny sposób żonglują przestarzałymi przepisami prawa, by przywłaszczyć sobie część wynagrodzenia za pracę przysługującego ich pracownikom. W oparciu o przepisy już od dawna niemające mocy wiążącej odbierają swoim pracownikom przysługujące im zwroty nadpłaconego w Niemczech podatku od wynagrodzeń. Zwrot tego podatku stanowi bowiem na mocy art. 87 § 1 Kodeksu pracy część wynagrodzenia za pracę.    Konstruowane przez wynajętych prawników umowy o pracę opierające się na pojęciu tzw. płacy netto są oszukańcze, ponieważ Kodeks pracy nie zna w ogóle pojęcia płacy netto, zaś umowy takie w istocie stanowią umowne zrzeczenie się części wynagrodzenia za pracę na rzecz pracodawcy. Zgodnie z art. 84 Kodeksu pracy pracownik nie może skutecznie zrzec się wynagrodzenia za pracę i na mocy art. 300 Kodeksu pracy w związku z przepisami Kodeksu cywilnego umowy tego typu są dotknięte sankcją nieważności.    Ponadto w art. 282 Kodeksu pracy przewidziano za takie de facto ˝obniżanie˝ wynagrodzenia za pracę karę grzywny dla pracodawcy. Działania przestępcze pracodawców są masowe, nierzadko bowiem podsuwa się wszystkim pracownikom do podpisu papiery in blanco, nie wyjaśniając, o co chodzi, lecz strasząc, że w wypadku odmowy podpisu nie zostaną zatrudnieni. Podpisane dokumenty służą potem do odbioru nadpłaconego podatku przez pracodawcę na jego rzecz, zamiast na rzecz pracownika. Zdarzają się przypadki fałszowania podpisów, co w sumie jest zdarzeniem wyczerpującym znamiona przestępstw karnych z art. 286 oraz 303 Kodeksu karnego.    Uprawianie tego procederu ułatwia wysokie bezrobocie w Polsce. Pracownicy postawieni są w sytuacji przymusowej i niekorzystnej, dlatego też w tych przypadkach pracownicy powinni być otoczeni szczególną uwagą i opieką organów państwa. Są to przy tym zjawiska o sporym ciężarze ekonomicznym. Jeśli przyjąć, że w latach 1991-2006 każdego roku pracowało w Niemczech ok. 30 tys. polskich pracowników, a przeciętny zwrot podatkowy wynosi ok. 2000 euro, to mamy do czynienia z próbą przejęcia rok w rok kwoty ok. 60 mln euro. Zakładając nawet, że tylko 20% pracodawców próbuje do dziś przejmować zwroty podatkowe, to i tak suma 12 mln euro jest łakomym kąskiem.    Ten - uprawiany na masową skalę - proceder przynosi nie tylko szkody ekonomiczne, ale i moralne. Państwo, jak dotychczas, odmawiało swej ochrony tym, którzy jej najbardziej potrzebowali. W odpowiedzi z dnia 30.08.2005 r. na moją interpelację z dnia 27.07.2005 r. Karol Napierski, Prokurator Krajowy, Zastępca Prokuratora Generalnego, stwierdził, iż działania pracodawców ˝polegające na zaniżaniu wynagrodzeń za pracę osób zatrudnionych za granicą w drodze przywłaszczenia zwrotu nadpłaconego na terenie Niemiec podatku od wynagrodzeń bądź też konstruowania w sposób oszukańczy umów o pracę, nie były przedmiotem postępowań przygotowawczych i procesowych rozstrzygnięć˝.    Pozwolę sobie przytoczyć kilka przykładów przeczących głoszonej przez Prokuratora Krajowego tezie. Jan K. z Bytomia mimo wielokrotnych starań nie otrzymał karty podatkowej od firmy TNS. Prowadzone w Niemczech postępowanie zostało zakończone niepomyślnie, bowiem TNS powołał się na umowę o pracę, w której ustalono, że wszelkie spory z tej umowy mogą toczyć się jedynie przed polskim sądem pracy. Jan K. udał się więc najpierw do Państwowej Inspekcji Pracy, która jednak odesłała go z kwitkiem, pisząc doń w dniu 11.05.2004 r.: ˝do PIP należy wykonywanie nadzoru i kontroli w zakresie przestrzegania prawa pracy (...). W związku z powyższym PIP nie posiada uprawnień do wyegzekwowania od pracodawcy niemieckich zaświadczeń podatkowych˝. (Taka argumentacja wydaje się bezsensowna, bo jeśli PIP kontroluje przestrzeganie prawa pracy, to czyż nie ma uprawnień w zakresie kontroli, czy prawa pracy nie naruszono już w momencie podpisywania umowy o pracę? Można przypuszczać, że mamy w tym przypadku do czynienia z uchyleniem się od wypełniania swych podstawowych obowiązków przez służby państwa.)    W dniu 15.11.2004 r. sąd pracy odrzucił pozew Jana K. (sygn. akt VIII P 2555/04), uznając niemiecką kartę podatkową nie za część szeroko pojętego świadectwa pracy, lecz za papier, do którego nie ma zastosowania prawo cywilne, lecz administracyjne oparte na prawie niemieckim. Przedziwna to argumentacja, zważywszy dodatkowo, że sąd ten (Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa Wydział VIII Pracy i Ubezpieczeń Społecznych), cytuję, ˝nie znalazł organu właściwego do rozpoznania sprawy˝ i pozew odrzucił, mimo zakazu wynikającego z art. 464 § 1 K.p.c.    W sprawie tej Jan K. złożył jeszcze zawiadomienie o przestępstwie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów (sygn. akt 4 Ds1512/04/01), gdzie odmówiono mu wszczęcia postępowania z tytułu uporczywego naruszania praw pracowniczych, zaś Sąd Rejonowy XIV Wydział Karny (sygn. akt XIV Kp 53/05) poparł stanowisko prokuratury.    Identyczny przebieg miały starania (wspólnie z Janem K.) Roberta S. z Chrzanowa. Na podobny opór wymiaru sprawiedliwości trafił Jan R. z Kielc, który wystąpił przeciwko kieleckim firmom Kontin i Stalprzem.    Znacznie gorzej poszło pracownikom firmy Exbud z Kielc, którzy, gdy udało im się jakoś przejąć zwroty podatku, zostali zmuszeni przez sądy do oddania tych pieniędzy firmie. Warto zauważyć, że badające te sprawy Sąd Rejonowy i Sąd Okręgowy w Kielcach oparły swe rozstrzygnięcia na uchwale nr 71 Rady Ministrów i to w czasie (lata 1999-2004), gdy nie miała już ona żadnej mocy prawnej. W tych orzeczeniach podpierano się także orzeczeniem Sądu Najwyższego z roku 1997, nie wnikając, że orzeczenie to dotyczyło stanu prawnego z roku 1991.    W dwóch innych toczących się jeszcze przed kieleckimi sądami sprawach Grzegorza G. (sygn. akt IV Pm 28/06) i Wiesława Cz. (sygn. akt Pm 30/06) zanosi się na uwzględnienie powództwa Exbudu z powołaniem się znowu na umowy ˝netto˝. Wygląda więc na to, że polskie sądy uznają za wiążące nieważne prawnie umowy o pracę i legalizują oszukańcze działania niektórych firm. W wyniku takich działań wymiaru sprawiedliwości spora grupa polskich obywateli - pracowników kontraktowych wydaje się pozbawiona jakiejkolwiek ochrony prawnej przed niezgodnymi z prawem działaniami pracodawców. Co więcej, powołane do nadzoru organy państwa zachowują w stosunku do nadużyć pracodawców obojętność albo nawet czynnie te machinacje wspierają, stosując prawo w sposób opisany powyżej. Jest to zjawisko ze wszech miar szkodliwe, skutkujące nie tylko coraz większym brakiem zaufania do polskiego systemu prawnego i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ale także powodujące spore straty ekonomiczne (jeśli nawet na przykład firma TNS nie przywłaszczyła sobie zwrotu podatku Jana K., to skutecznie uniemożliwiła też swojemu pracownikowi podjęcie tej kwoty i wydanie jej w kraju).    Pragnę oświadczyć, że każde słowo tej interpelacji ma pokrycie w faktach i zdaniu ekspertów, w tym adwokata i doradcy podatkowego z Niemiec, który przed sądami polskimi i niemieckimi prowadził kilkanaście spraw tego rodzaju.    Podając powyższe, uprzejmie proszę Pana Ministra Sprawiedliwości oraz Panią Minister Pracy i Polityki Społecznej o odpowiedź na następujące pytania:    1. Czy Państwu Ministrom znane jest przedstawione w interpelacji zjawisko?    2. Co Państwo Ministrowie zamierzają uczynić, by pracownicy legalnie pracujący za granicą nie byli wykorzystywani przez swoich pracodawców w opisanym zakresie?    3. Czy zdaniem Pana Ministra Sprawiedliwości nie zachodzą okoliczności, aby w sprawach opisanych wyżej Prokurator Generalny nie polecił podległym sobie organom prokuratury dokonania dogłębnej analizy zapadłych wyroków przed sądami i ewentualnie wznowienia spraw, w których ewidentnie złamano prawo?    Z wyrazami szacunku    Poseł Stanisław Rydzoń    Oświęcim, dnia 31 października 2006 r.

Kategoria debaty: pracy prace przez umowy pracodawcow




katalog apple morto Zobacz ciekawe gry online rozowa pantera i gry i dowiedz sie o cheatach! pozycjonowanie tłumaczenie symultaniczne lokaty bankowe wycinek.rzeszow.pl fast easy loans Tribulusy kredyty mieszkania warszawa nauka angielski lublin angielski lublin angielski lublin plakaty Lublin