Interpelacja w sprawie roszczeń zgłaszanych wobec Polskiego Związku Działkowców

   Szanowny Panie Ministrze! Zwrócił się do mnie Polski Związek Działkowców z prośbą o interwencję. Związek od ponad 7 lat jest ustawicznie atakowany roszczeniami zgłaszanymi do terenów przez Związek zajmowanych, co staje się poważnym zagrożeniem dla funkcjonowania organizacji zrzeszającej wszystkich działkowców. Związkowi każe się bowiem płacić wielomilionowe odszkodowania za korzystanie przez działkowców z terenów, które zostały nabyte w dobrej wierze. Z oczywistych względów PZD nie może zaakceptować takiej sytuacji i konsekwentnie walczy o ochronę interesów swoich członków. Tym bardziej że roszczenia te nie są zgłaszane przez dawnych właścicieli lub ich spadkobierców, ale przez osobę zupełnie postronną, której celem nie jest wyrównanie dawnych krzywd, lecz chęć zbicia kapitału na wartościowych terenach kosztem działkowców. Taka właśnie sytuacja zaistniała w POD im. 23 Lutego w Poznaniu.    Ogród ten powstał w 1970 roku na 3 nieużytkowanych rolniczo nieruchomościach, które dwa lata wcześniej zostały wywłaszczone na wniosek ich właścicieli za pełnym i godziwym odszkodowaniem. Było to zgodne z planami zagospodarowania przestrzennego oraz decyzją o lokalizacji szczegółowej z 1968 roku. Ogromnym wysiłkiem samych działkowców teren ten został zagospodarowany, podzielony na działki i przydzielony konkretnym osobom. Dzięki ich zaangażowaniu w ciągu następnych lat pobudowano na ogrodzie konieczną infrastrukturę, w tym budynek administracyjno-socjalny. Poczyniono więc ogromne nakłady w dobrej wierze, zwiększając zdecydowanie wartość nieruchomości i działając przy tym w pełnym zaufaniu do obowiązującego prawa i opartych na nim decyzji.    W latach 90. wartość gruntów, na których znajduje się ogród, wzrosła wielokrotnie ze względu na niezwykle atrakcyjne usytuowanie w Poznaniu. Ich wartość rynkową oszacowano na prawie 20 mln zł. Zapewne stąd niejaka Beata Nowińska - osoba niebędąca byłym właścicielem ani też jego spadkobiercą - nabyła od spadkobierców byłych właścicieli ich prawa spadkowe za kwotę 80 tys. złotych. Następnie energicznie przystąpiła do podważania praw miasta i Polskiego Związku Działkowców wobec terenów Pracowniczego Ogrodu Działkowego im. 23 Lutego. W ten sposób doprowadzono w latach 1997-1998 do unieważnienia wywłaszczenia Prezesa Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (UMiRM). Postępowania w tych sprawach odbyły się bez udziału PZD, co istotnie narusza art. 61 § 4 KPA, który zapewnia wszystkim zainteresowanym możliwość uczestniczenia w postępowaniu.    Zarówno z tego względu, jak i przyczyn merytorycznych NSA uznał, że wywłaszczenie drugiej i trzeciej nieruchomości z 1968 roku było prawidłowe i cofnął rozstrzygnięcia UMiRM.    Inaczej jednak organy administracji postąpiły wobec pierwszej i największej nieruchomości, na której zlokalizowano znakomitą część infrastruktury ogrodu oraz dobytek działkowców. Chociaż wywłaszczono ją w identycznych okolicznościach faktycznych i prawnych, jak pozostałe dwie nieruchomości, to potraktowano inaczej i uznano jej wywłaszczenie za wadliwe. Dlaczego nie wyjaśniono motywów wydania różnych decyzji wobec nieruchomości o jednakowej sytuacji prawnej? Dla działkowców takie postępowanie jest zupełnie niepojęte i wywołuje ich zrozumiałą frustrację.    Do takiego stanu rzeczy niewątpliwie przyczyniły się organy publiczne, gdyż mimo wystąpienia PZD w sierpniu 1997 roku do UMiRM o zweryfikowanie swoich decyzji, nie zostały one cofnięte. Co więcej, w październiku 1997 roku Zarząd Miasta Poznania (właściciel spornej nieruchomości) zaniechał złożenia wniosku do UMiRM o ponowne rozpatrzenie sprawy zakończonej decyzją o unieważnieniu decyzji wywłaszczeniowej, co było równoznaczne z rezygnacją z obrony pierwszej nieruchomości. Następnie 26 listopada 1997 roku wiceprezydent Poznania jednoosobowo (bez upoważnienia) podpisał wniosek do Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu o rezygnacji z pierwszej nieruchomości i uznał jej zwrot na rzecz Beaty Nowińskiej, przekazując tę decyzję do jej rąk. W takich okolicznościach Beata Nowińska stała się współwłaścicielem w 75% gruntu, na którym istnieje część POD im 23 Lutego.    Przez cały czas trwania tej sprawy Związek wykazywał gotowość ugodowego rozwiązania powyższego sporu. Niezmiennie jednak stał na stanowisku poszanowania ustawy o pracowniczych ogrodach działkowych. PZD wyraża bowiem chęć wydania gruntu, lecz na zasadach określonych w tej ustawie, a zwłaszcza pod warunkiem wypłacenia odszkodowań dla działkowców za nasadzenia i naniesienia na ich działkach. W praktyce taka rekompensata stanowiłaby ok. 10% wartości gruntu. Jeżeli bowiem zestawi się koszt zakupu tej nieruchomości przez Beatę Nowińską z kosztem odszkodowań dla działkowców, to wartość nieruchomości znacznie przekracza roszczenia użytkowników działek z POD im. 23 Lutego. Niestety, wszelkie próby rozmów z Panią Nowińską kończą się niepowodzeniem, jako że proponowane przez nią warunki w żadnym wypadku nie rekompensują działkowcom poniesionych strat. Związek odrzucił więc te oferty, uznając, że jakkolwiek likwidacja ogrodu musi się odbyć na zasadach określonych w ustawie o POD, gdyż tylko one zapewniają działkowcom sprawiedliwe wyrównanie ich szkód. Obrona członków POD im. 23 Lutego skłoniła Beatę Nowińską do wytoczenia licznych procesów sądowych przeciwko Związkowi. Wystąpiła mianowicie o nakazanie PZD, aby wydał jej nieruchomość, twierdząc, że działkowcom nie przysługują żadne prawa do zajętych terenów. Z tego samego powodu zażądała od Związku wynagrodzenia z tytułu bezumownego korzystania z gruntu. Sąd uwzględnił powództwo o wydanie nieruchomości, a nadto zasądził od PZD na rzecz Beaty Nowińskiej kwotę bliską 4 mln zł. Zdumiewające jest przy tym, że sąd przysądził tę kwotę w pełnej wysokości, tak jakby Pani Nowińska była właścicielem w 100%, a nie w 75%. Czyż nie dziwi fakt, iż sąd nie dostrzegł decyzji z 1970 r. o przekazaniu gruntów w użytkowanie Związkowi, w której każe się płacić działkowcom astronomiczne sumy za użytkowanie w dobrej wierze gruntów, które zostały im przydzielone zgodnie z prawem?    Na tym się jednak nie skończyły działania zmierzające do ciągłego szykanowania Związku i jego członków w celu ostatecznego usunięcia działkowców z zajmowanych terenów. Beata Nowińska wszczęła bowiem egzekucję zasądzonej kwoty. W efekcie komornik zajął konta bankowe PZD należące do Krajowej Rady, wszystkich okręgowych zarządów, delegatur, rejonowych, biur zamiejscowych. Z napływających informacji wynika, że komornik zajmuje również konta bankowe ogrodów działkowych, których w Polsce jest ponad 5200. W ten sposób Beata Nowińska sięga po pieniądze działkowców i naprawdopodobniej z tylu tysięcy kont zbierze kwotę przewyższającą jej należność, a jednocześnie - sparaliżuje działalność Związku na wszystkich jego szczeblach. Już dzisiaj wywołuje to nieobliczalne straty, gdyż PZD i POD to samodzielne instytucje, których funkcjonowanie uzależnione jest od bieżącego realizowania swoich zobowiązań wobec rozmaitych podmiotów (dostawców wody, energii elektrycznej, zakładów komunalnych i innych usługodawców). Tym samym pozbawia się działkowców z całej Polski środków finansowych niezbędnych na bieżące utrzymanie ogrodów i ich organizacji. Czy milcząca zgoda ze strony organów administracji jest pozwoleniem na dezorganizację pracy i funkcjonowania PZD i POD?    Chyba nietrudno się dziwić, iż środowisko polskich działkowców czuje się niezwykle dotknięte przedmiotową sprawą. Czy ministerstwo pomoże zniwelować negatywne skutki wcześniej wydanych decyzji? Czy jest możliwa pomoc ze strony resortu, tak aby zniwelować panujące przeświadczenie, że wyrządzono wyjątkową krzywdę Związkowi i jego członkom? Dlaczego pozwala się, aby w tak bezkompromisowy sposób naruszano własność, w którą działkowcy inwestowali przez kilkadziesiąt lat? Zasądzona kwota przekracza możliwości PZD i jest wysoce niesprawiedliwa. Czy nie wydaje się swoistą karą za to, że organizacja polskich działkowców działała w zaufaniu do obowiązującego prawa i w pojedynkę broniła swoich członków? Do tej pory na próżno PZD szukał wsparcia od organów publicznych, które odpowiadają za taki stan rzeczy. Jednak dlaczego konsekwencje za cudze błędy mają ponosić w całości działkowcy?    Z poważaniem    Poseł Tadeusz Wojtkowiak    Leszno, dnia 3 lutego 2005 r.





come to page and see hotel erlangen katalog rss miniacz.dlugoleka.pl ubezpieczenia mieszkania do wynajęcia Kalisz złote monety ubezpieczenia odżywki szkolenia dla asystentek szkolenia dla sekretarek sekretarki Warszawa parki magazynowe piaseczno służebność przesyłu